wnuczka

    TO CUD, ŻE DZIECKO NIE UMARŁO

    Wnuczka urodzona dnia 18 sierpnia 1993 roku, zachorowała na zapalenie oskrzeli w końcu maja 1995. Leczenie szpitalne trwało około tygodnia. Po powrocie ze szpitala pozostawała w domu rodzinnym pod moją opieką. Rodzice byli pochłonięci letnią pracą w swoim gospodarstwie rolnym w małej wiosce na Suwalszczyźnie. Dziewczynka powoli traciła apetyt, szczuplała, a po 2 miesiącach pojawiły się wymioty. Lekarz rodzinny skierował ją do szpitala na oddział dziecięcy, gdzie została przyjęta 3 sierpnia 1995 roku. Badania wykazały infekcję wirusową i małopłytkowość. Najprawdopodobniej zakażenie wirusem było wszczepienne.
    Dnia 4 sierpnia 1995 roku odebrałam telefoniczne wezwanie, aby rodzice przyjechali natychmiast do szpitala z powodu niebezpiecznego stanu dla życia dziecka. Kiedy rodzice odjechali, zamknęłam się w swoim pokoiku i rozpoczęłam modlitwę przez wstawiennictwo Błogosławionego Jerzego Matulewicza o ratunek dla wnuczki. Przy zapalonej świecy postawiłam obrazek Błogosławionego z relikwiami i odmawiałam w duchowej z nim łączności: Ojcze nasz, Zdrowaś, Pod Twoją obronę, modlitwę znajdującą się na odwrocie obrazka oraz całowałam relikwie. Potem własnymi słowami prosiłam o wstawiennictwo bł. Jerzego. W tej osobistej modlitwie trwałam podczas pracy, odpoczynku i w nocy.
    Następnego dnia rozpoczęłam 9-dniową nowennę do Błogosławionego. Dziewczynka tego samego dnia została bezpiecznie przewieziona na oddział dziecięcy zakaźny w szpitalu wojewódzkim. W okresie 3-6 sierpnia 1995 roku stałe obniżanie się poziomu płytek, narastanie zaburzeń krzepnięcia krwi mogły doprowadzić dziecko do zgonu. Przyczyną tego stanu było zakażenie wirusem HBs. Synowa pozostała z dziewczynką w szpitalu, gdyż chora potrzebowała całodobowej opieki.
    Podczas niedzielnych odwiedzin (5 VIII 1995) zobaczyliśmy, że stan wnuczki - zdawałoby się - jest bliski śmierci. Bezpośrednio ze szpitala wraz z ojcem natychmiast pojechaliśmy do pobliskiego kościoła, gdzie uczestniczyliśmy w niedzielnej Mszy św., modląc się w intencji zdrowia dziecka. W poniedziałek (6 VIII 1995) we Mszy św., odprawionej w tej intencji w parafialnym kościele, uczestniczyła cała rodzina. Od tego dnia w domu wszyscy modliliśmy się już za wstawiennictwem bł. Jerzego Matulewicza o powrót do zdrowia wnuczki, odmawiając przy obrazku z relikwią litanię do Błogosławionego i dodając modlitwę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz do Miłosierdzia Bożego.
    Po zastosowanym leczeniu wnuczka stopniowo powracała do zdrowia. Działaniom medycznym towarzyszyła nieustannie modlitwa rodziny przez wstawiennictwo bł. Jerzego wraz z wielu pielgrzymkami do grobu Błogosławionego w intencji dziecka.
    Pełnię zdrowia bez nawrotów choroby i bez ubocznych skutków, zupełną wolność od wirusa HBs, wnuczka osiągnęła w sierpniu 1999 roku (co potwierdzono wielokrotnym badaniem medycznym w Białymstoku, Suwałkach i w Łodzi), po osobistej pielgrzymce dziękczynnej wnuczki wraz z rodziną do grobu bł. Jerzego Matulewicza w Mariampolu, ze złożeniem tam ofiary dziękczynnej na Mszę św.
    Rodzina w tym okresie trudnej próby powróciła do regularnego pełnego uczestnictwa w niedzielnych i świątecznych Mszach świętych. Wcześniej rodzice usprawiedliwiali swoje opuszczenia niedzielnej liturgii brakiem czasu, z powodu pracy w gospodarstwie rolnym. Cała rodzina i bliscy staliśmy się czcicielami Jezusa w Eucharystii i bł. Jerzego Matulewicza.
    Wszystkie problemy zdrowotne polecamy Bogu przez pośrednictwo swojego Błogosławionego Patrona. Wnuczka rozwija się prawidłowo, jest bardzo dzielna i tańczy w litewskim zespole.

    Babcia Biruta

    Jeden z lekarzy, po zapoznaniu się z kartą informacyjną i po wykonaniu badań kontrolnych w 2000 roku, powiedział: "To cud, że dziecko wam nie umarło".

    sJS

© BJM