
CZUŁAM JEGO OPIEKĘ
Dnia 7 września 2005 roku w lewej
piersi wyczułam dość duże, lecz niebolące zgrubienie. Wyniki badań wykazały, iż są to komórki raka.
W październiku miałam operację. Wycięli mi 5-centymetrowej wielkości guz z piersi od strony lewej pachy,
który znajdował się na naczyniu limfatycznym. Po 2 tygodniach dowiedziałam się, że wynik patologiczny
wykazał raka piersi. W naczyniach limfatycznych były jeszcze nieduże zmiany, w jednym - minimalne.
Wydawało się, że jest bardzo dużo nadziei i że wszystko ładnie się goi.
Chirurg skierował mnie do
bardzo dobrego specjalisty od raka piersi - prof. T. w szpitalu Princes Margaret w Toronto (Kanada).
W listopadzie zrobiono mi badania i sprawdzono całe ciało, czy nie mam jakichś zmian, czy nie mam
przerzutów. Znaleziono 3-centymetrową plamkę w wątrobie. Profesor powiedział, że jest to rzadki
przypadek.
Już pod koniec listopada miałam silną chemioterapię - 6 razy co 3 tygodnie. Czułam się
bardzo źle, wypadły mi wszystkie włosy. Wyniki krwi nie były bardzo złe, tylko ilość leukocytów
spadła poniżej minimum, lecz jeszcze mogłam kontynuować leczenie. Wyniki badań zrobionych po trzeciej
chemioterapii wykazały, że plamka w wątrobie zmniejszyła się do 1 cm.
W maju zaczęłam 30-dimetraenowe
(po 20 minut) naświetlanie piersi. W sierpniu znów miałam zrobione badania i sprawdzono cały mój
organizm - w wątrobie dalej była 1-centymetrowa plamka. Profesor T. skierował mnie do specjalisty
od wątroby - profesora G. w szpitalu General w Toronto. Dnia 20 września miałam operację, w czasie
której wycięto mi 1/4 wątroby. Wszystko goiło się dobrze i po 2 tygodniach dostałam wynik patologiczny,
który nie wykazał komórek raka.
Od samego początku modliłam się do Błogosławionego Jerzego Matulewicza z prośbą o zdrowie, o to,
bym jeszcze mogła wychować moje małe dzieci: 11-letnią córkę i 8-letniego synka. Prosiłam o siłę,
przechodząc ciężkie operacje i leczenie. Modliła się też i moja córka o moje zdrowie do
Błogosławionego J. Matulewicza. Modliła się moja mama. Były odprawiane Msze św. w intencji
mojego zdrowia.
Cały czas czułam opiekę Błogosławionego Jerzego Matulewicza: dostałam się pod opiekę bardzo
dobrych lekarzy, w najlepszych szpitalach, leczenie przebiegało bez komplikacji i co najważniejsze
- czułam wewnętrzny spokój i siłę. Znikł strach i zostało tylko uczucie, że wszystko będzie dobrze.
Każdego dnia dziękuję Błogosławionemu Jerzemu Matulewiczowi za wysłuchanie modlitwy, za zdrowie,
za wewnętrzny spokój, za to, że jeszcze po dwóch latach od przeżytej operacji mogę się cieszyć
dorastającymi dziećmi. I każdego dnia proszę, aby się mną opiekował.
I.A. z Kanady