

DOWNLOAD Biskup Jerzy Matulewicz dnia
12 marca 1923 roku pisał z Wilna do Wandy Jeute:
"Listy Twoje otrzymałem. Długo nie odpowiadałem, bardzo jestem zajęty. Do innych robót przybyły
jeszcze kazania pasyjne, które miewam w katedrze".
"Dobrze piszesz, moje Dziecko, o miłości Boga i ludzi. Toteż miłuj i innych zapalaj do miłowania
Boga nade wszystko, Kościoła, ludzi. Na świecie tak mało miłości, toteż i pokoju prawdziwego nie ma.
Módl się o pokój tak, jak Ojciec Święty zaleca."
Nie możemy nie zauważyć, że 7 dni później zaczęła się formować pierwsza wspólnota
Eucharystek w Drui w uroczystość świętego Józefa. Treść kazań pasyjnych zdaje się dobrze
wyrażać ducha i charyzmat naszego Zgromadzenia, rodzącego się w tym Wielkim Poście roku 1923.
Czy nie jest on nacechowany leczeniem ran zadanych Chrystusowi ludzką niewdzięcznością?
Redakcja z notatek:
S. Janina Samolewicz SJE
Warszawa, marzec 2007
Korekta - Białystok-Kleosin, luty 2010
Kiedy rozważamy Mękę Jezusa Chrystusa, ogarnia nas smutne uczucie. Stajemy w obliczu
całej wzniosłości cnoty Jezusa z jednej strony i nikczemności występów z drugiej strony.
Męka potwierdza spełnienie się przepowiedni Jezusa: "Jeden z was mnie wyda". Ta zdrada
rani duszę Jezusa i powiększa cierpienie. Zastanówmy się więc nad zbrodnią Judasza.
I wziął Jezus ze sobą Piotra,
Jakuba i Jana. Począł lękać się i tęsknić w sobie.
I rzekł im: Smutna jest dusza moja aż do śmierci. A poszedłszy w ogrójcu dalej, modlił się.
(Mk 14, 33-34)
I stał się pot Jego jako krople krwi spływającej na ziemię.
Stawszy się człowiekiem i przyjąwszy nędze natury ludzkiej, chciał życie człowieka
we wszystkich względach w sobie objawić, dając nam przykład jak cierpieć i boleć, żyć
i modlić się.
Gdyby nie przechodził przez ubóstwo, jak nam trudno byłoby znieść niedostatki.
Gdyby nie przeszedł przez prześladowania, jak ciężko byłoby zachować równowagę ducha.
Gdyby się nie modlił za nieprzyjaciół, cnota przebaczenia byłaby nam obca.
Gdyby nie doznał smutku, gdzie byśmy w smutkach naszych doznawali pociechy.
Nastał czas postu.
Kościół posypując w środę głowy popiołem, dał poważne upomnienie:
"pamiętaj człowiecze, żeś jest proch, i w proch się obrócisz".
Pamiętaj, iż ciało
któremu tyle dogadzasz, obróci się w zgniliznę i stanie się pastwą robactwa, a dusza,
o którą tak mało dbasz, wiecznie trwać będzie. Pamiętaj tedy o tej brudnej, zaniedbanej,
grzechami obciążonej a zbawienie tęskniącej duszy.
I żeby tym skuteczniej
nas pobudzić do wejścia w siebie, do pokuty, każe, nam rozpamiętywać mękę i śmierć
Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa, gdyż jak może przestrzega: "On zraniony jest
za nieprawości nasze, starty za złości nasze. Wszyscy my jako owce pobłądziliśmy,
a Pan włożył nań nieprawości wszystkich" (Iz 58, 5).
Grzeszniku, właściwie ręce
twoje i nogi twoje powinny być przybite do krzyża, a Jezus ciebie tylko zastąpił.
On mękę i katusze poniósł za ciebie. Grzeszymy wszyscy, a jednak mało wśród nas
takich, którzy by szli za Chrystusem na Kalwarię, współboleli z nim i rozważając
mękę jego, czynili pokutę. "O wy wszyscy", odpowiadając temu wołaniu Zbawiciela,
by pobudzić do rozważania Męki Pańskiej, wykażę wam, jak ono jest potrzebne i
jak je odbywać z pożytkiem dla duszy.
Ewangelista opowiada:
"A kiedy przyszli na miejsce, które nazywają Golgota czyli Trupia Głowa, tam go
ukrzyżowali i łotrów: jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Lud stał,
patrząc i naśmiewali się z niego przełożeni, mówiąc: innych wybawiał, niech że
sam siebie wybawi. Jeżeliś Chrystus, Syn Boży, zstąp z krzyża."
Jezus: "odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią".
Kto cierpi? - Stwórca, Król, Niewinny.
Co cierpi? - ciało, sława, dusza.
Od kogo cierpi? - od tych, którym dobrze czynił, nauczał, uzdrawiał, karmił.
Za kogo cierpi? - niegodziwych, niewdzięcznych, bezbożnych.
Jak cierpi? - dobrowolnie "bo sam chciał", pożądał dla siebie cierpienia, w milczeniu.
Dlaczego cierpi? - Dla zadośćuczynienia za grzechy, dla przebłagania Boga. Pojednania nas,
dla chwały Bożej i zbawienia.
Chrystusa oskarżają:
- podburza naród,
- zakazuje płacić daninę cesarzowi,
- czyni siebie królem.
Piłat pyta: Tyś jest Królem żydowskim? Jezus odpowiada:
"Sam od siebie to mówisz, czy
inni to ci powiedzieli?"
Piłat: czyż jestem Żydem? Naród, starszyzna żydowska wydali mi Ciebie.
Jezus: "Królestwo moje nie jest z tego świata".
Piłat: "Tyś jest Królem?"
Jezus: "Ty mówisz. Na to narodziłem się i przyszedłem na świat, by dać świadectwo prawdzie.
Wszelki który jest z prawdy, słucha głosu mego."
Jam jest Król - mówi Jezus do wszystkich, ale to królestwo nie na mieczu i sile się opiera,
lecz jest to królestwo prawdy, miłości i pokoju, Kościół Katolicki.
Tronem jest Ołtarz,
a na nim panuje Chrystus.
Jego wojskiem są wierni wraz z kapłanami. Błogosławieni,
którzy w Nim uznają swego Króla, a nie szukają prawdy poza Nim, jak ci, którzy ją
utracili i chcą wyrwać innym osobom. Tacy stracili już swoje życie.
I związawszy, przywiedli
Go i podali Poncjuszowi Piłatowi, staroście. (Mt 27,2)
Po strasznej nocy, którą Jezus przebył wśród siepaczy i w więzieniu, zajaśniał
ostatni dzień w Jego życiu ziemskim, dzień najważniejszy dla ludzkości,
ze wszystkich jakie były i będą, bo dzień odkupienia.
O świcie zebrali się starsi z ludu, przedniejsi kapłani, doktorowie i przywiedli
Jezusa do swej Rady, aby potwierdziła wyrok wydany w nocy. Gdy na zapytanie:
"To Tyś jest Syn Boży?", Pan odrzekł: "Tak, ja jestem"; zawołali wszyscy:
"Cóż jeszcze potrzebujemy świadectwa? - myśmy sami słyszeli z ust Jego".
Poczym kazali siepaczom związanego Jezusa zaprowadzić do starosty rzymskiego,
Poncjusza Piłata, który sam miał prawo miecza, by potwierdził wyrok śmierci.
Idzie Jezus przed trybunał rzymski, a za Nim żydzi - tryumfując.
Przyprowadziwszy do ratusza, nie wchodzą do wnętrza, "by się nie zmazać"
w domu poganina.
Tak to obłuda unika drobnych uchybień, a lekceważy ciężkie występki.
Wszystkie narody przyjdą pokłonić się Tobie, a grób Twój będzie sławny (Iz 21,10).
Gdy po skonaniu Jezusa Chrystusa słońce się zaćmiło, a ziemia poczęła drżeć,
a skały pękać, lud strachem przejęty rozpierzchnął się w różne strony. Zostały
niewiasty z Maryją, Matką Jezusową i z uczniem Janem otaczając krzyż i płacząc.
Wtem zbliżyli się żołnierze rzymscy z żelaznymi pałkami, by połamać kości
ukrzyżowanych i pogrzebać ich przed szabatem, bo żydzi o to prosili Piłata.
Kilku ciosami dobijają łotrów, z których jeden do otchłani się dostał.
Dusza
Jezusa też zeszła do otchłani, by pocieszyć Świętych Starego Zakonu, z
niewysłowioną tęsknotą oczekujących tam Zbawcy. O jakże wielka była ich
radość, zwłaszcza św. Józefa, Jana Chrzciciela, świętych Proroków,
Patriarchów i pierwszych rodziców. Wszyscy złożyli hołd i podziękę Odkupicielowi świata.
Kiedy prowadzono Jezusa do Kajfasza, szedł za Nim Piotr; przyłączył się także
święty Jan. Wpuszczono na podwórze. Piotr zbliżył się do ognia i grzał się.
Obydwaj słyszeli, jak Rada wydała wyrok śmierci. Święty Jan udaje się do
Matki Bolesnej. Piotr udaje obojętnego widza.
Wtem zbliża się odźwierna.
Rzekła: "Czyż i ty nie jest z uczniów tego człowieka? Przypatrzywszy się
bliżej dodaje: "I tyś był z Jezusem Galilejskim". Piotr odpowiada: "Niewiasto,
nie znam Go, nie wiem, co mówisz.
Wyszedł z podwórza, kur zapiał. Kiedy wychodził spotkała go inna służąca: "
I ten był z Jezusem Nazarejczykiem". Powtórnie zaparł się z przysięgą: "nie znam
tego człowieka". Wrócił na podwórze i zbliżył się do sług koło ogniska.
Po upływie godziny, ktoś z pośród zgrai zawołał: "Prawdziwie i ten z Nim
był, bo jest Galilejczykiem", a inni przyświadczyli: "Prawdziwie i ty jesteś
z nich, bo i mowa twoja cię wydaje". Jeden ze służebników najwyższego kapłana
dodał: Czyż jam ciebie nie widział w ogrodzie z nim?" Wtedy Piotr przerażony,
nie tylko zaprzeczył, ale począł zaklinać się i przysięgać, iż nie znał tego
człowieka. A natychmiast kur zapiał.
"O wy wszyscy, którzy idziecie drogą zobaczcie i przypatrzcie się, czy jest boleść,
jako boleść moja" (Jeremiasz).
Z wieczernika udał się Pan Jezus do Ogrodu Oliwnego, Getsemani, gdzie zwykł
był się modlić. Przykład to dla nas, by w ważniejszych chwilach życia w
modlitwie błagać o światło i pomoc.
W ogrodzie to rozpoczęła się zguba nasza,
bo tam upadł pierwszy człowiek Adam. W ogrodzie też drugi Adam, Jezus Chrystus,
rozpoczyna dzieło odkupienia. U wejścia zostawia ośmiu, a bierze trzech: Piotra,
Jana, Jakuba, aby tu ci sami byli świadkami, którzy byli na Taborze.
Wtedy począł Jezus smucić się i tęsknić w sobie, a wyrzekłszy do trzech Apostołów:
"Smutna jest dusza moja aż do śmierci: czekajcie tu, a czuwajcie ze mną i módlcie się",
oddalił się na rzut kamienia, aby się modlić.
W tym miejscu jest grota, dziś
przemieniona na kaplicę pod nazwą "groty konania".
A gdy przyszli na miejsce, które zwą Golgotą, tam Go ukrzyżowali. (Łk 23,33)
I zaledwie Piłat wyrok ogłosił, już żydzi przynoszą krzyż gotowy, bo na większą
hańbę Chrystus miał umrzeć śmiercią niewolników, ponieważ ludzie w niewolę grzechu popadli.
Na widok krzyża oblicze Jezusa zajaśniało niebiańską radością, iż się niebawem dokona
odkupienie rodzaju ludzkiego. Bierze krzyż na ramiona i idzie na Kalwarię.
Męka poprzednia osłabiła Jezusa Chrystusa, jak podają, po trzykroć pada na
ziemię, tak jest ciężkim Jego krzyż z naszych grzechów złożony.
![]()